VI letni obóz tatrzański KW Lublin


Pomimo niezbyt zachęcających prognoz pogody na kolejny, szósty już obóz letni KW Lublin (12-15 lipca 2018) pojechało kilkanaście osób. Tym razem wybraliśmy się do Doliny Mięguszowieckiej, a naszym miejscem wypadowym zostało schronisko (a właściwie hotel) przy Popradskim Plesie. Wybrany rejon oferował szerokie możliwości zarówno do wspinania jak i do trekkingu.

Pierwszego dnia obozu w czwartek w ramach klasycznego „rozwspinania się” wyruszyliśmy (trzy zespoły w tym jeden trójkowy) w stronę Szarpanych Turni. Naszym celem był Komin Komarnickiego a następnie Grań Szarpanych Turni z możliwością przedłużenia jej o Grań Smoczego Szczytu. Pomimo dużego tłoku na drodze (oprócz naszej grupy wspinały się tam jeszcze dwa kolejne zespoły)  szybko pokonaliśmy łatwy technicznie komin i weszliśmy na grań, która okazała się nieco trudniejsza niż początkowo sądziliśmy. W kilku miejscach trzeba było uważać żeby odnaleźć właściwy przebieg drogi, jednak główną atrakcją grani były trzy zjazdy w tym jeden 17-to metrowy z Wielkiej Szarpanej Turni i drugi 6-cio metrowy z Małej Szarpanej Turni ze sporym ryzykiem wahadła. Na kontynuowanie wspinaczki Granią Smoczego Szczytu nie zdecydowaliśmy się ze względu na niepewną pogodę i korki na drodze. Pomimo to, osobiście byłem bardzo usatysfakcjonowany, ponieważ była to dla mnie trzecia i w końcu zakończona sukcesem próba pokonania tej grani (dwie poprzednie zostały przerwane burzami, które dopadły mnie na Małej Szarpanej Turni).

Trzy osoby (Grzesiek Koszałka, Tomek Lipa, Marcin Walencik) zdecydowały się na turystyczne wejście na Wschodnie Żelazne Wrota, skąd zeszły nad Zielone Pleso w Kaczej Dolinie. Dalej podeszły na Pustą Ławkę i wspięły się na Pustą Turnię (5 min. z Ławki). Z Pustej Ławki  Grzesiek, Tomek, Marcin  zeszli do Doliny Ciężkiej, ale żeby nie tracić wysokości przetrawersowali tuż pod ścianą Galerii Gankowej do żlebu spadającego z Wagi i weszli na Wagę.

Następnego dnia w piątek, klubowi wspinacze podzielili się na mniejsze zespoły działające na Osterwie (Monika, Aneta, Tomek) i Rumanowym Szczycie (Michał, Kaśka, Mariusz, Marcin). Monika z Anetą wspinały się na wycenionym na IV-kę Polskim Kominie  (Tomek ostatecznie zrezygnował ze wspinania). Trudności drogi skumulowały się w połowie pierwszego wyciągu – później było już nieco łatwiej.  Z kolei Michał, Kaśka, Mariusz, Marcin poszły na drogę Puskasa (IV) na Południowo – Zachodnim Filarze Rumanowego Szczytu. O ile pokonanie tej drogi nie sprawiło nam większych trudności to dotarcie pod Filar było sporym wyzwaniem i wymagało bardzo dobrej orientacji w terenie (bardzo pomocny okazał się również przewodnik W. Cywińskiego). Patrząc z tej perspektywy warto było wyruszyć na tą oddaloną od o 2,5 godziny od Popradskiego Plesa drogę. W tym czasie „grupa turystyczna” (Grzesiek, Tomek, Marcin) ze schroniska nad Popradzkim Plesem szlakiem weszła na Wagę. Następnie z Wagi przez Przełączkę pod Kogutkiem i Ławicę chłopaki poszli na Przełęcz pod Smoczym Szczytem, z której pd.-wsch. granią weszli na pd.-wsch. wierzchołek Wysokiej (wyższy). Później zeszli trochę na pn.-wsch. i przetrawersowali na Przełączkę w Wysokiej i dalej po stronie Doliny Ciężkiej na pd.-zach. wierzchołek Wysokiej (tez z krzyżem). Normalną drogą zeszli na Przełączkę w Wysokiej i żlebem na Ławicę i dalej przez Przełączkę pod Kogutkiem na Wagę i do Chaty pod Rysami. Z chaty normalną drogą weszli na Kopę Popradzką. Z Kopy zeszli tą samą drogą i szlakiem wrócili do schroniska nad Popradzkim Plesem.

Sobota przyniosła niestety zapowiadane od dawna opady deszczu i w związku z tym zostaliśmy przymusowo uziemieni w schronisku przy Popradskim Plesie. Dopiero po południu wykorzystując krótkie okno pogodowe kilka osób wyruszyło na Koprowy Szczyt. Wielu członków Klubu zdecydowało się jednak zamienić emocje górskie na piłkarskie – tego dnia odbywał się mecz o trzecie miejsce na Mistrzostwach Świata w Rosji.

Według cały czas sprawdzanych przez nas prognoz pogody w niedzielę opady miały się zacząć już o godzinie 13-tej. Z tego powodu zostaliśmy zmuszeni do wyboru krótkich dróg wspinaczkowych, z krótkimi podejściami. Naturalnym wyborem w tych warunkach była Galeria Osterwy – na Polski Komin poszły dwa zespoły (Michał z Kaśką oraz Mariusz z Grześkiem), a na drogę Pavlik-Kracalik jeden (Monika z Anetą). Polski Komin był jeszcze mokry w wielu miejscach po opadach z poprzedniego dnia, a nad stanowiskiem po pierwszym wyciągu płynął wręcz wodospad. Chociaż wspinaczkę w takich warunkach trudno było uznać za komfortową to oba zespoły pomyślnie ukończyły drogę. Nieco lepsze warunki miały dziewczyny na mającej płytowy charakter drodze Pavlik-Kracalik – zanim rozpoczęły wspinaczkę droga zdążyła już przeschnąć. Musiały trochę powalczyć na drugim i trzecim wyciągu, natomiast na czwartym wybrały wariant prowadzący po prawej stronie płyty. Ze względu na nadciągające chmury zrezygnowaliśmy z atakowania dróg położonych w wyższych partiach Osterwy i szybko zeszliśmy do schroniska. Tam po niezbędnym przepaku wyruszyliśmy w drogę powrotną do Lublina.

Tekst: Michał Drożdż, Grzegorz Koszałka

Lista przejść:

  • Pavlik-Kracalik (V+) na Osterwie – Monika Kurowska, Aneta Dyjas
  • Droga Puskasa (IV) na Południowo – Zachodnim Filarze Rumanowego Szczytu – dwa zespoły: Katarzyna Mięsiak-Wójcik, Michał Drożdż – Mariusz Warda, Marcin Podniesiński
  • Polski Komin (IV) na Osterwie – trzy zespoły: Katarzyna Mięsiak-Wójcik, Michał Drożdż – Mariusz Warda, Grzegorz Koszałka – Monika Kurowska, Aneta Dyjas
  • Komin Komarnickiego + Grań Szarpanych Turni – trzy zespoły: Katarzyna Mięsiak-Wójcik, Michał Drożdż – Mariusz Warda, Monika Kurowska – Marcin Podniesiński, Tomasz Rozmej, Aneta Dyjas