Marcin rozpoczyna swój sezon skiturowy


Pomimo nie zawsze sprzyjających warunków pogodowych jakiś czas temu rozpoczął się sezon skiturowy. Jedną z osób, która ma już za sobą pierwsze tego typu wyjazdy jest nasz klubowy kolega Marcin Marciniak. Zapraszamy do przeczytania jego krótkiej relacji z dotychczasowych wyjazdów w Tatry i Beskidy.

„Ponieważ nasz pierwszy wyjazd miał miejsce w listopadzie (oficjalnie jeszcze jesień) postanowiliśmy się rozgrzać w okolicach Kasprowego Wierchu.

A wiadomo- Kasprowy Wierch to łatwa dostępność, nartostrady, no i w razie czego zjazd do samych Kuźnic. W Tatrach opad tego dnia był bardzo gęsty i mokry. Gęsta była również mgła i bardzo ograniczona widoczność. Dwójka lawinowa.

Na szczycie Kasprowego widoczność okazała się bardzo ograniczona, mleko,  więc przeszliśmy się dla “zdrowotności” grzbietem w stronę Kopy Kondrackiej. Wielkie nawisy po stronie zawietrznej, silny wiatr.

Nartostrady były jeszcze wtedy oficjalnie zamknięte. Na górze okazało się, że jest jeszcze sporo wystającej trawy i kamieni.

Niby buzacja z początkiem sezonu i warun petarda, ale wiedzieliśmy, że trzeba zachować ostrożność i ostudzić zapał.

Po ocenie sytuacji, postanowiliśmy wrócić i zjechaliśmy w gęstej mgle Kotłem Goryczkowym. “Początek sezonu uważam za otwarty”, powiedziałem sobie wtedy…

Drugą wycieczkę odbyliśmy w grudniu, w okresie przedświątecznym w Beskid Żywiecki. Jednak wtedy nie mieliśmy zbyt dobrych warunków narciarskich, więc postanowiliśmy odwiedzić Królową Beskidów- Babią Górę. Zaskoczyła nas, zresztą jak zawsze, piękną scenerią i niesamowitymi odsłonami mgły, pokazując na dosłownie momencik Tatry i całą okolicę. Przez większość wycieczki było mgliście, ale jakże czarująco. Babia Góra jest za każdym razem inna.”

Tekst i zdjęcia: Marcin Marciniak